-
Wodzisław Śląski, Rybnicka 10
-
Racibórz, Mariańska 6

Zima to czas, w którym telefony w serwisach okiennych dzwonią najczęściej. Zgłoszenie jest zazwyczaj to samo. Klient mówi: „Moje nowe okna są nieszczelne, bo leje się z nich woda” albo „Drzwi przemarzają, na ościeżnicy pojawił się lód”. Widok kałuży na parapecie lub szronu na progu w nowym domu może przyprawić o zawał serca.
Jednak w 90% przypadków wina nie leży po stronie producenta stolarki. Wynika ona z praw fizyki i błędów w użytkowaniu budynku. Sprawdzamy, skąd bierze się woda na szybach i jak skutecznie pozbyć się wilgoci, zanim na ścianach pojawi się grzyb.
Wyobraź sobie butelkę zimnego napoju wyjętą z lodówki w upalny dzień. Po chwili na jej powierzchni pojawiają się kropelki wody. Czy butelka przecieka? Nie. To wilgoć z powietrza skrapla się na zimnym szkle.
Dokładnie to samo dzieje się na Twoich oknach i drzwiach. Szyba (nawet ta trzyszybowa) jest zawsze najzimniejszym elementem ściany. Gdy w domu gotujesz, bierzesz kąpiel czy suszysz pranie, wilgotność powietrza rośnie. Gdy to ciepłe i wilgotne powietrze dotknie chłodnej szyby, następuje przekroczenie tak zwanego punktu rosy. Para wodna zmienia się w wodę.

Przykład liczbowy: Jeśli w pokoju masz 22 stopnie Celsjusza i wilgotność 50% (norma), woda skropli się na powierzchniach o temperaturze poniżej 11 stopni. Jeśli jednak podniesiesz wilgotność do 70% (na przykład gotując bez włączonego okapu), woda pojawi się już na powierzchniach o temperaturze 16 stopni!
Dawne, drewniane okna były nieszczelne. Zapewniały naturalny przewiew. Dzięki temu wilgoć uciekała z domu, a my „ogrzewaliśmy ulicę”. Współczesna stolarka z PCV lub aluminium jest ekstremalnie szczelna. Uszczelki EPDM i pakiety trzyszybowe odcinają dopływ powietrza z zewnątrz.
Jeśli w domu działa tylko wentylacja grawitacyjna (kratki w kominie), a Ty zamkniesz szczelnie wszystkie okna, cyrkulacja ustaje. Zużyte i wilgotne powietrze nie ma jak uciec, bo nowym oknem nie wlatuje świeże. Tworzy się efekt termosu. Woda nie mogąc ulecieć kominem, osiada na szybach i w narożnikach pokoi. Jest to prosta droga do rozwoju pleśni.
Problem dotyczy też drzwi wejściowych, szczególnie stalowych. Metal jest doskonałym przewodnikiem ciepła i zimna. Jeśli w wiatrołapie jest zimno (na przykład 15 stopni) i wilgotno (bo wchodzimy w mokrych kurtkach), a na zewnątrz panuje mróz, metalowa ościeżnica momentalnie się wychładza.
Efekt? Szron, a nawet lód na ościeżnicy, progu i klamce. Często klienci myślą, że drzwi „puszczają zimno”. W rzeczywistości drzwi mogą być szczelne, ale ich powierzchnia od środka jest tak zimna, że zamarza na niej wilgoć z domu. Rozwiązaniem są drzwi z przegrodą termiczną (na przykład drewniano-aluminiowe lub stalowe z „ciepłą” ościeżnicą). Ograniczają one przewodzenie zimna.

Zjawisko kondensacji jest plagą w nowych budynkach (do 2 lat po oddaniu). Podczas budowy w ściany i posadzki wprowadza się tysiące litrów wody. Są to tynki, wylewki, farby. Jeśli ociepliliśmy budynek styropianem i zamknęliśmy szczelnymi oknami zanim wyschnął, wilgoć zostaje uwięziona w środku.
W takim domu wilgotność powietrza często przekracza 80%. Wtedy woda będzie się lać po oknach strumieniami, niezależnie od ich klasy. Jedynym ratunkiem jest intensywne wietrzenie, osuszanie mechaniczne i grzanie. Reklamowanie okien w takim przypadku jest bezzasadne.
Jeśli problem nie wynika z wady konstrukcyjnej, możesz go wyeliminować zmieniając nawyki:
Kiedy woda na oknie to wina producenta?
Jeśli jednak woda jest na powierzchni szyby od strony pokoju, najpierw kup higrometr. Kosztuje około 20 zł. Jeśli pokaże wilgotność powyżej 55-60%, winna jest wentylacja, nie okna.